piątek, 8 maja 2015

Szparagi, szparagi, szparagi...

Nie znałam kiedyś smaku tego warzywa. Najpewniej koszt i braki umiejętności rodziców nie pozwalały nam delektować się zupą szparagową, sałatkami, itp.
O! nieśmiertelne szparagi w szynce z sałatką jarzynową, pokryte cienką warstwą galarety! Mniam!

Szparagi mają dużo zalet / niska kaloryczność, są lekkostrawne, sporo witamin, błonnika czy soli mineralnych / ale wszystkim: dorosłym i dzieciom, najbardziej odpowiadają ich walory smakowe. Można przygotować je najprościej: gotowane,podawane z masełkiem i tartą bułeczką. Trochę więcej pracy gdy lubimy sos beszamelowy lub winegret. Po za tym: sałatki, jako dodatek do kasz, makaronów, kanapek itd....

Mój maluszek zjadł dzisiaj zupę - krem. Zjadł? Nie, on ją pochłonął!
A zupkę zrobiłam tak:
Połowa pęczka / ok. 250 g / białych szparagów - umyte, obrane. Nic nie wyrzucam: łupiny i odłamane końcówki gotuję w 250 ml wody. Tutaj pozwalam sobie na odrobinę soli i cukru. Dodaję łyżkę masła. Odcedzam wywar i w nim gotuję szparagi, podzielone na części. Gotuję 10 - 15 minut. Nie dłużej!!!!
Ugotowane miksuję, do kremu dodaję łyżkę jogurtu naturalnego. I to wszystko!
O! przepraszam! do tej zupy koniecznie musi być podany makaron - literki. Dlaczego? Bo Młody ten lubi najbardziej!

Tą zupę podawałam także z groszkiem ptysiowym lub kluseczkami lanymi. Nie "zaklepuję" mąką, jak dla mnie psuje smak! Proszę nie dodawać "rozkłóconego" żółtka, ponieważ nie powinno się już zagotowywać a to jest niebezpieczne dla dziecka!

Na szparagi jeszcze zaproszę, może teraz zielone? Zobaczymy co na to powiedzą rodzice?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz