niedziela, 30 sierpnia 2015

Ruszyło się...

Tak, mamy coraz bliżej do końca wakacji. I chociaż maluszki nie są jeszcze narażone na szaleństwo przygotowań do szkoły to i tak dotknie je skrzydło edukacji!
No co najmniej wiunie w stronę rodziców. A tu podręczniki, zeszyty, tyle spraw na głowie. Wszystko coraz szybciej się dzieje więc i nerwówka w rodzinie nakręci emocje!  Maluszek też dostanie się w ten wir.
Do tego w sklepiku szkolnym nie będzie ulubionych chipsów więc rodzic musi jakoś zaradzić...

Nowina, zapowiadana przez ministerstwo edukacji, spełniła się. Ministerstwo zdrowia wydaje stosowną ustawę i ze szkolnych sklepików znika jedzenie śmieciowe. Co więcej posiłki w szkolnych stołówkach też maja być zdrowsze!!! Trzymam kciuki! Za uczniów oczywiście!

Zainteresował mnie artykuł / chociaż reklamowy / z WP. Warto poczytać ku zastanowieniu się a przecież czasu mało, mało!
Co spakować aby zdrowo jeść w szkole

sobota, 29 sierpnia 2015

Ustawa a drożdżówka

Już wiadomo, że od 1 września w szkolnych sklepikach nie kupią dzieci... drożdżówek. Tak, tak! To jest produkt zakazany, śmieciowy.

Jak to się ma do żywienia w żłóbkach i przedszkolach? To się jeszcze zobaczy. Będę także wdzięczna za przykładowe jadłospisy - bardzo ale to bardzo wątpię, że pojawią się zdrowe pomysły intendentek i kucharek!

Dla zdrowej równowagi proponuję zdrową drożdżówkę. Wypiekam ją od ...ho,ho i nie tylko jest smaczna ale zawsze chętnie przez dzieci zjadana.

Ciasto: 0,5 kg mąki pełnoziarnistej, 1 jajo, 10 g drożdży, 1 kostka masła, 1/4 szklanki mleka.
Do maki dodaję rozkruszone drożdże, całe jajo, masło i mleko. Wyrabiam ciasto aż będzie lśniące. Wkładam do worka foliowego i wrzucam do zimnej wody. Gdy zacznie pływać to sygnał, że jest gotowe. Trzeba jeszcze raz ciasto wyrobić, jeśli będzie luźne można dodać trochę mąki. Ciasto dzielę na dwie części i rozwałkuje je na stolnicy w kształt prostokąta.

Nadzienie: dowolnie - mus z owoców sezonowych, zmieszany z: tutaj znowu dowolność - ziarnem sezamu, otrębami, wiórkami kokosowymi, mielonymi orzechami lub bakaliami miękkimi / np. suszone owoce itp /.
Masę rozsmarowuję na płacie ciasta. Zawsze uważam aby masa była dość gęsta!

Teraz zwijam ciasto wzdłuż dłuższego boku. Rulon odstawiam na bok aby "odetchnął" i później nożem kroję go na plastry. Powstają pięknie zawinięte drożdżówki, które kładę na blachę wyłożoną papierem do pieczenia / blacha nie brudzi się sokiem od owoców /.

Gdy mam czas lub ochotę to smaruję ciastka wodą z cukrem lub rozmąconym jajkiem i posypuję odpowiednimi do składników nadzienia drobnymi posypkami. Ostatnio  były to lekko zmielone płatki owsiane z siemieniem lnianym!
Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni około 20 minut jedną porcję.

Sorry! Nigdy nie policzyłam ile kalorii ma jedna, tak przygotowana, drożdżówka. Ale wiem, że jest smaczna, zdrowa i pięknie wygląda.


niedziela, 23 sierpnia 2015

Malina

Maliny są coraz dłużej w sprzedaży ale i tak nic się nie zmieniło - nadal są najbardziej nietrwałym owocem. Najłatwiej więc spożyć malinkę au naturel - delikatnie przebrać i opłukać letnią wodą. I hop do buzi!

My, razem z Maluszkiem najbardziej lubimy miseczkę z kaszką manną posypaną dużą ilością malin! Pychotka.

Dawno temu znalazłam przepis na tort malinowy - chociaż jest z nim trochę pracy, to rodzina pochwali a nawet wyrazi swój aplauz - tort zniknie - nie zapraszajmy gości!

Przepis pochodzi z książki " Czy wiesz co jesz?" autorstwa, kiedyś bardzo znanej pani Ireny Gumowskiej.
Ad rem:
4 żółtka utrzeć na jednolity krem z 4 łyżkami gorącej wody, 10 dag cukru i opakowaniem cukru waniliowego. Natomiast 4 białka ubijamy na sztywną pianę dodając 5 dag cukru pudru.
 Przesiać 10 dag mąki pszennej i 1.5 łyżeczki proszku do pieczenia. Teraz nadal ubijając pianę posypywać / najlepiej przez sito / ja mąką z proszkiem. Gdy mąką zostanie wchłonięta przez pianę delikatnie dodajemy krem z żółtek.
Ciasto wkładamy do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy w nagrzanym piekarniku przez około 35 minut w temperaturze 200 stopni. Dobrze jest w ostatnich 10 minutach zmniejszyć trochę temperaturę!
80 dag malin rozgniatamy widelcem i dodajemy sok z 1 cytryny. Przygotować 5 łyżeczek żelatyny z 3/4 szklanki wody a do ostudzonej dodać 3/4 l kremówki - ubitej z 5 dag cukru pudru. Na koniec dodajemy maliny i całość bardzo delikatnie mieszamy.
Tort już jest ostudzony - mi zawsze wychodzi porcja na jedne przekrojenie! Przekładamy ciasto i smarujemy masą także wierzch i boki. Dekorujemy malinami!



niedziela, 9 sierpnia 2015

J jak jabłko


 
Entliczek-pentliczek, czerwony stoliczek,
A na tym stoliczku pleciony koszyczek,

W koszyczku jabłuszko, w jabłuszku robaczek,
A na tym robaczku zielony kubraczek.

Powiada robaczek: I dziadek, i babka,
I ojciec, i matka jadali wciąż jabłka,

A ja już nie mogę! Już dosyć! Już basta!
Mam chęć na befsztyczek! I poszedł do miasta.

Szedł tydzień, a jednak nie zmienił zamiaru,
Gdy znalazł się w mieście, poleciał do baru.

Są w barach - wiadomo - zwyczaje utarte:
Podchodzi doń kelner, podaje mu kartę,

A w karcie - okropność! - przyznacie to sami:
Jest zupa jabłkowa i knedle z jabłkami,

Duszone są jabłka, pieczone są jabłka
I z jabłek szarlotka, i kompot, i babka!

No, widzisz, robaczku! I gdzie twój befsztyczek?
Entliczek-pentliczek, czerwony stoliczek. 

Jan Brzechwa

sobota, 1 sierpnia 2015

Abecadło owocowe - ciąg dalszy nastapił

G jak gruszka
O gruszkach przeczytacie u...Homera w Odysei. O gruszkach wiadomości znajdziecie w każdej książce kucharskiej. Pyszny owoc!

Proponuję naleśniki z nadzieniem gruszkowo – twarożkowym
Nadzienie: 80 dag bardzo dojrzałych gruszek, 40 dag twarogu  robionego własnoręcznie / dlaczego? poczytajcie!/ 2 łyżki cukru pudru, sok z cytryny.

Umyte gruszki obieram i kroję w kostkę, usuwając gniazda nasienne. Kropię sokiem z cytryny i zasypuję cukrem pudrem. Twaróg rozcieram widelcem, jeśli chcemy mieć bardziej miękki można dodać 1-2 łyżki mleka. Całość wymieszać i odstawić do lodówki.

Tymczasem przygotowuję naleśniki:  szklankę mąki  wsypuję do wysokiego naczynia. 3 jaj myję i kolejno wbijam do miseczki i dodaję do mąki. Po dodaniu ¼ łyżeczki soli, 2 łyżeczek cukru, 3 łyżek oleju i szklanki mleka całość miksuję. Do uzyskanej masy dodaję szklankę wody i zostawiam na ½ godziny. Niech ciasto odstanie! Jeśli gęstość po tym czasie przypomina rzadką śmietanę to jest w porządku.
Do smażenia używam tej specjalnej patelni do naleśników ale nie jest to wymóg konieczny. Silikonowym pędzelkiem rozprowadzam olej i zaczyna się smażenie. Z tej porcji najczęściej otrzymuję od 15 do 20 naleśników. Naleśniki kładę na płaskim talerzu jeden na drugim – nie wysychają. Potem wszystkie napełniam masą gruszkowo- twarożkową.

Hola! Hola! Nie wszystkie. Zostawiam 2 „suche” – ponieważ Maluszek lubi jeść wszystko osobno. Dla niego kroję zwinięty naleśnik na paski a nadzienie jest w osobnej miseczce. Uwierzcie, można jeść nadzienie palcami!
A propos! Twarożek! Domowy!
Wiesz co jesz? Tak, wtedy gdy sam zrobisz!
Nie będę wskazywać palcem, które twarożki są napompowane chemią. Ale NIESTETY nie można zaufać wszystkim  producentom. Dlatego proponuję – zróbmy domowy twaróg.

Mleko z mlekomatu – czyli teoretycznie prosto od krowy lub z innego zaprzyjaźnionego miejsca. Nie UHT!
2 litry zostawiam na dwa dni w butelce poza lodówką. Tylko daleko od słońca. Trzeciego dnia wlewam całość do emaliowanego garnka i podgrzewam na bardzo małym ogniu. Wolniutko, spokojnie, nie można mleka zagotować – po około dwóch godzinach mamy w garnku twaróg i serwatkę. Teraz niech trochę ostygnie. 
Potrzebna będzie pielucha z tetry lub lniany ręcznik. Wykładamy durszlak tkaniną, wkładamy do większego garnka i całość delikatnie wlewamy. Niech sobie pokapie. Gdy większość serwatki odcedzimy to można tkaninę zawiązać nitką aby nadać kształt twarożkowi. Niech nadal – około 6 godzin, będzie serwatka ociekała. Serwatkę używam do celów kosmetycznych lub gdy mam potrzebę na domowy chlebek to serwatka jest jak znalazł. Otrzymany twarożek  jest miękki, smaczny i gotowy do użycia. Termin spożycia – najlepiej jak najszybciej.