sobota, 1 sierpnia 2015

Abecadło owocowe - ciąg dalszy nastapił

G jak gruszka
O gruszkach przeczytacie u...Homera w Odysei. O gruszkach wiadomości znajdziecie w każdej książce kucharskiej. Pyszny owoc!

Proponuję naleśniki z nadzieniem gruszkowo – twarożkowym
Nadzienie: 80 dag bardzo dojrzałych gruszek, 40 dag twarogu  robionego własnoręcznie / dlaczego? poczytajcie!/ 2 łyżki cukru pudru, sok z cytryny.

Umyte gruszki obieram i kroję w kostkę, usuwając gniazda nasienne. Kropię sokiem z cytryny i zasypuję cukrem pudrem. Twaróg rozcieram widelcem, jeśli chcemy mieć bardziej miękki można dodać 1-2 łyżki mleka. Całość wymieszać i odstawić do lodówki.

Tymczasem przygotowuję naleśniki:  szklankę mąki  wsypuję do wysokiego naczynia. 3 jaj myję i kolejno wbijam do miseczki i dodaję do mąki. Po dodaniu ¼ łyżeczki soli, 2 łyżeczek cukru, 3 łyżek oleju i szklanki mleka całość miksuję. Do uzyskanej masy dodaję szklankę wody i zostawiam na ½ godziny. Niech ciasto odstanie! Jeśli gęstość po tym czasie przypomina rzadką śmietanę to jest w porządku.
Do smażenia używam tej specjalnej patelni do naleśników ale nie jest to wymóg konieczny. Silikonowym pędzelkiem rozprowadzam olej i zaczyna się smażenie. Z tej porcji najczęściej otrzymuję od 15 do 20 naleśników. Naleśniki kładę na płaskim talerzu jeden na drugim – nie wysychają. Potem wszystkie napełniam masą gruszkowo- twarożkową.

Hola! Hola! Nie wszystkie. Zostawiam 2 „suche” – ponieważ Maluszek lubi jeść wszystko osobno. Dla niego kroję zwinięty naleśnik na paski a nadzienie jest w osobnej miseczce. Uwierzcie, można jeść nadzienie palcami!
A propos! Twarożek! Domowy!
Wiesz co jesz? Tak, wtedy gdy sam zrobisz!
Nie będę wskazywać palcem, które twarożki są napompowane chemią. Ale NIESTETY nie można zaufać wszystkim  producentom. Dlatego proponuję – zróbmy domowy twaróg.

Mleko z mlekomatu – czyli teoretycznie prosto od krowy lub z innego zaprzyjaźnionego miejsca. Nie UHT!
2 litry zostawiam na dwa dni w butelce poza lodówką. Tylko daleko od słońca. Trzeciego dnia wlewam całość do emaliowanego garnka i podgrzewam na bardzo małym ogniu. Wolniutko, spokojnie, nie można mleka zagotować – po około dwóch godzinach mamy w garnku twaróg i serwatkę. Teraz niech trochę ostygnie. 
Potrzebna będzie pielucha z tetry lub lniany ręcznik. Wykładamy durszlak tkaniną, wkładamy do większego garnka i całość delikatnie wlewamy. Niech sobie pokapie. Gdy większość serwatki odcedzimy to można tkaninę zawiązać nitką aby nadać kształt twarożkowi. Niech nadal – około 6 godzin, będzie serwatka ociekała. Serwatkę używam do celów kosmetycznych lub gdy mam potrzebę na domowy chlebek to serwatka jest jak znalazł. Otrzymany twarożek  jest miękki, smaczny i gotowy do użycia. Termin spożycia – najlepiej jak najszybciej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz